#nikogo

Szlag mie trafił

Tomek Kozłowski w swojej notce o tej antologii zaznacza na wstępie, że jest ona projektem fanowskim, robionym po godzinach, i tak należy ją traktować. Wkurza mnie takie podejście.

Projekty fanowskie nie muszą być piękne, wypełnione tekstami i ilustracjami najwyższej jakości, perfekcyjnie złożone. Tu się zgadzam. Ale możemy oczekiwać, że będą robione z zaangażowaniem. Z pomyślunkiem. Że kiedy mówią że są o czymś, to są o czymś na serio, że chcą coś powiedzieć albo pokazać. Nie zamierzam upupiać projektów fanowskich tylko dlatego, że są robione po godzinach. Zamierzam traktować je serio.

To rzekłszy: może ja ciągle o tym samym, ale na litość boską, jak robisz antologię tematyczną to dobór! Tekstów! Jest! Ważny!

Mamy opowiadanie. Opowiadanie ma przyciągający uwagę, by nie powiedzieć clickbaitowy tytuł, ma świat w którym ludzkość żyje pod ziemią i płaci za powietrze, bo po trzeciej wojnie światowej jest skażone i trzeba je oczyszczać w długim, drogim procesie. Bohater, młody, ubogi człowiek po technologiach środowiskowych, idzie do pierwszej pracy w zawodzie i natychmiast orientuje się, dzięki swojemu wykształceniu, że to oczyszczanie to nie ma prawa działać. Starszy kolega przyznaje, że zasadniczo to powietrze nie jest zanieczyszczone, po prostu rząd znalazł sobie maszynkę do robienia pieniędzy. Młody człowiek orientuje się, że może uciec na zewnątrz, do nieskażonego świata. Koniec.

W innym kontekście, na własnych nogach, byłaby to historia o podłym, cynicznym rządzie, kłamstwach, może jebaniu systemu gdyby ją trochę wydłużyć, zamiast kończyć na tym, że Igor

szybko zrozumiał powód rezygnacji poprzedników. Klapę. Drogę ucieczki z tego chorego systemu. I to zaraz obok. Praktycznie pod ręką.

Ale nie jest w innym kontekście, nie jest na własnych nogach, jest w antologii fikcji klimatycznej i przez to trudno je czytać inaczej niż w kluczu denialistycznym. Jeśli się umawiamy, że zbiór jest na temat, to umawiamy się też, że opowiadania interpretujemy w ramach tego tematu, bo traktujemy zbiór jako wypowiedź która tego tematu dotyczy.

No więc wiecie. Rząd wam mówi, że jest katastrofa, ale tak naprawdę to to ściema dla pieniędzy. Wake up sheeple.

To nie jest złe opowiadanie. Nie jest bardzo dobre, ale jest w porządku, można by sobie z nim porozmawiać i jakoś się w nie wgryźć, gdyby było, nie wiem, w antologii postapo. Nie jest, jest w klimatycznej.

Ja wiem, to znaczy wyobrażam sobie, że wybieranie opowiadań do antologii to trudna sprawa. Fandom mały, ludzie się znają i lubią. Uważają, że ktoś Zasługuje na publikację i mogą temu komuś ją dać, więc dają. Znalezienie się w antologii to zawsze spoko sprawa dla młodego autora. Z takiej międzyludzkiej perspektywy mikro na pewno trudno odrzucić tekst który jest okej.

Ale my tu robimy większe rzeczy, moi mili. My tu, kurwa, budujemy polską fantastykę. "Nowa Fantastyka" może pożyje jeszcze z dziesięć lat, może krócej, ale dawno przestała być centrum wszechświata dla młodych pisarzy, chociaż bez wątpienia nadal sprzedanie do niej opka to flex. Ale dobrych młodych autorów i autorek jest więcej niż NF mogłaby kiedykolwiek pomieścić, podobnie jak ciekawych tematów. Mamy całkiem prężny trend z tymi antologiami, myślę, że co roku wychodzi w nich koło setki opowiadań, tu bije, albo może bić, serce naszej niszy w niszy niszy.

Ale nie będzie biło jak będziemy publikować co popadnie, na litość boską! Jak będziemy publikować co popadnie to nikt tego nie będzie czytał poza naprawdę bliskimi krewnymi i znajomymi królika, a skoro nikt nie czyta, skoro żeby dostać się do antologii wystarczy skończyć tekst, który jest z grubsza w temacie, albo chociaż ma pasujący tytuł, i już, gitarka, to co to jest w ogóle za wyróżnienie? Co to za przysługa dla autorki, że ma publikację w UwU robionej po godzinach antologii? Antologii która nawet nie zastanawia się o czym są opka w niej zawarte, jak się je czyta, jak korespondują z tematem i ze sobą nawzajem?

Czy na nabór przyszło piętnaście opowiadań i Grzegorz Czapski postanowił wziąć wszystkie? Czy ktoś przeczytał coś więcej niż tytuł tego tekstu, który z grubsza wskazuje na to, że będzie o zanieczyszczeniach powietrza? Przecież to opowiadanie nawet nie jest o klimacie! Katastrofą która dotknęła ludzkość jest trzecia wojna światowa i pewnie że ona może i była przez klimat, ale chuja o tym wiemy, bo opko nam nie mówi!

No bądźmy poważni.

Przepraszam, Natalio Ciejko, że nie doczekasz się tekstu o swoim opowiadaniu. Zakładam że nie pisałaś go żeby robić denializm tylko tak se machnęłaś albo wyjęłaś z szuflady, co miałaś zrobić, nie wysyłać tekstu na nabór? Pewnie, że wysłałaś. Dobrze, że wysłałaś. Trzeba próbować swoich sił, miałaś prawo założyć że JAKBY SIĘ NIE NADAWAŁ TO BY GO NIE WZIĘLI NO NIE?

Nie wiem czy będę kończyć tę antologię. Byłam ciekawa opowiadania Tomka Kozłowskiego, byłam ciekawa Vizvarego, byłam ciekawa nowych autorek i autorów, ale nie mam cierpliwości do rzeczy, które ponieważ są fanowskie są robione na odpierdol. Fuszerkę to można odstawiać w robocie. A pasja to poważna sprawa.

#fikcja klimatyczna w polsce #o opowiadaniach