Powab i jego zgniłe korzenie
Jak wiadomo jestem przeciwniczką chodzenia na rekord, ale jestem też tylko człowiekiem któremu wyszło że ma namacalną szansę przeczytać w tym roku więcej książek niż w ktorymkolwek w historii pomiarów (pomiary robię od 2020 bodajże), dokładnie to dziś rano jak skończyłam Sążnisty Drugi Tom Sagi Fantasy brakowało mi jednej żeby dobić do rekordu i dwóch żeby go przebić.
Sążnisty Trzeci Tom Sagi Fantasy nie wchodzi w grę bo Saga o Zbóju Twardokęsku to seria przez którą brnę z przyjemnością, ale brnę, tom w miesiąc mniej więcej.
I teraz sobie myślę, że no owszem, rekordy złe.
Ale zrobić z grudnia miesiąc czytania ~dwóch tomików poezji dziennie żeby wyrobić dwieście procent normy ma powab któremu trudno się oprzeć, być może potencjał na zwyczaj lub tradycję.
(barbarzyńską, owszem, ale wszystkie godne uwagi tradycje są barbarzyńskie!)