#nikogo

Cały człowiek: Upadły kolos

Dziś o "Upadłym kolosie" Anny Łagan.

Moja relacja z mechami jest śmieszna, bo składają się na nią dwie rzeczy: ogladany zza fotela Daimos na Polonii1 (zza fotela bo pięcioletnia ja nie mogłam przeżyć jak bohater obrywał i krzyczał i cierpiał) i, dwadzieścia kilka lat później, Sad Mechs Jam, który był niewykluczone że najgrubszym jamem sceny indie rpg ostatnich lat. Nic na niego nie napisałam, ale zagrałam w kilka doskonałych gier które na niego powstały i w ten sposób, mam wrażenie, wciągnęłam skondensowany ładunek konwencji. Tekst Anny Łagan żarłby nawet gdybym nie miała tych doświadczeń, ale mam wrażenie że trochę dzięki niemu (zwłaszcza dzięki licznym grom o smutnych mechach) to opowiadanie padło w moim sercu na podatny grunt. Bo ma wszystko co lubię w historiach o mechach: świat po wojnie, angst (byłych) dziecięcych żołnierzy, dojrzałość okupioną koszmarem - ale właśnie, dojrzałość, niekoniecznie PTSD.

Nie żebym miała coś do PTSD w literaturze, też zazwyczaj ćpię jak głupia, ale to było super, czytać bohatera który ma w sobie tyle mądrości i akceptacji co Bayani. Mam wrażenie że rzadko widuje się takie postaci.

Bardzo podoba mi się jak zarysowane są relacje w Upadłym kolosie; autorka korzysta ze wszystkiego co daje jej konwencja (wspólny oddział! wspólny udział w rebelii! rywalizacja przechodząca w przyjaźń/miłość!), dodaje do tego kilka nieoczywistych twistów (czy te twisty to queer pytacie? oczywiście że tak) i po paru dosłownie zdaniach to co się dzieje między bohaterami było żywe, mięsiste i namacalne.

To kolejna historia bez jakichś wybitnych fajerwerków, ale jak dobrze wymyślony i celowy jest ten brak fajerwerków, to powolne budowanie na gruzach starego, zniszczonego świata. I jak dobrze poprowadzona (może w jednym czy dwóch miejscach ciut przegadana) krytyka świata który przeminął.

Bardzo dobry tekst, dojrzały i pełen niecukierkowej nadziei.

Antologię pobierzecie stąd.

#alpaka #anna łagan #cały człowiek #o opowiadaniach