Cały człowiek: Paweł Wójcik, Wachlarz dla Vei
No to powinna być powieść.
Pamiętam jak kiedyś zobaczyłam na fanpage'u Alpaki fragment tego opowiadania i pomyślałam coś w stylu "oh damn, muszę to przeczytać". Wyglądało na opowiadanie o rzemieślniku, a ja uwielbiam takie rzeczy. Dajcie mi bohaterzę1 które przez cały tekst dłubie jeden piękny przedmiot i opisy faktur i struktur i wzorów i będę super szczęśliwa.
No, ale to nie jest opowiadanie o tym. Mogło być, ale nie, bo jest historią na epicką skalę, z odkrywaniem tajemnic, zagadką która się ciągnie przez lata, jeśli nie setki, kolonizacją nowej planety, tworzeniem tam społeczeństwa, rewolucją, no wszystkim. Wyobraźnia Pawła Wójcika porywa, jest to wszystko bardzo ciekawe, planeta jest super, spoleczenstwo jest z kategorii "dej mnie więcej, chcę wiedzieć więcej", historia jest ciekawa, porywająca wręcz.
Przy czym było tego wszystkiego również trochę za dużo jak na tę formę, w związku z czym dostajemy bardzo dużo ekspozycji, która broni się tym, że świat jest ciekawy, ale jest w tym natężeniu nużąca. Dostajemy też dużo skakania po timelinie, które czasem robi wrażenie wykalkulowanego ("okej, tu muszę sprzedać informację x żeby potem y miało sens"), nieco szatkuje narrację, a samym wydarzeniom odbiera w moim odbiorze ciężar.
Jak mówię, jest to, moim zdaniem, zalążek powieści upchnięty w opowiadanie. Powieści, dodam, którą chciałabym przeczytać.
Antologię, w której można dostać nie tylko opowiadania, ale i powieść lite pobierzecie ze strony Alpaki.
Osobna wzmianka należy się językowi, bo Paweł Wójcik używa w tekście absolutnie uroczych form bezosobowych, takich jak "kliencię" albo "elfię" i niniejszym kradnę, bo "osoba jakaśtam" zawsze mi ciężko leżała xD↩