#nikogo

Cały człowiek: Ołowietrze

Nie miałam co zrobić z popołudniem, więc sięgnęłam po następną alpaczną antologię która miałam na liście czyli po Całego Człowieka.

Pierwsze opowiadanie w zbiorze to Ołowietrze Leny Kuran. Są rzeczy które zawsze mnie biorą w fikcji. Latający ludzie to jedna z nich, taniec to druga. Więc trochę nie było opcji, żeby ten tekst mi się nie spodobał.

Nie wiedziałam tego jednak zaczynając go czytać; zaczynając czytać wiedziałam tylko że w triggerach jest wpisane z grubsza wszystko czego unikam, podchodziłam więc bardzo ostrożnie (ale też fajnie było zobaczyć ostrzeżenie i móc świadomie uznać że "okej, spróbujmy").

Opowiadanie jest bardzo dobrze napisane; mamy rozzłoszczonego narratora pierwszoosobowego (kolejna moja słabość), którego narracja zresztą płynie bardzo pięknie, i to rozzłoszczenie doskonale kontrastuje z łagodną, delikatną, opiekuńczą opowieścią. Uwielbiam historie o opiekowaniu się i oswajaniu, serio, to opowiadanie odhacza tyle ulubionych tropów.

Historia nie jest jakoś szalenie skomplikowana, rozwiązuje się bez jakichś większych trudności i trochę mnie to skrępowało, wydawało mi się naiwne; ale teraz gdy o tym piszę to chyba jednak doceniam piękno tego finału, obraz pięciu figurek z muszli podstawionych na stole i tego jak dobitnie mówią wszystkim jak ma teraz być, jest ujmujący i poruszający, daje sprawczość osobie po której sprawczości się nie spodziewamy, i w sumie w ogóle wywraca oczekiwania do góry nogami, zapewne to wywołało we mnie ten dyskomfort.

Im bardziej piszę, tym bardziej doceniam ile sprytnych rzeczy robi ten tekst za pomocą oszczędnych środków. Chciałabym kiedyś przeczytać więcej o jego bohaterach, Lena Kuran zarysowału na tych kilku stronach całą gromadkę tak wyraziście że się przywiązałam. Z drugiej strony mam poczucie, że to zamknięta, spokojna całość, która bardzo świadomie robi to, co chce zrobić.

Antologię można pobrać stąd.

#alpaka #cały człowiek #lena kuran #o opowiadaniach