#nikogo

Cały człowiek: Maria Moriewna, Dziwaczny Antoni Modrzew

Wciągające to było.

Wciągnięcie zaczęło się od pierwszych zdań, bo opowiadanie dzieje się w świecie który jest na tyle podobny do naszego by nie konfudować i na tyle od niego różny, żeby intrygować. Maria Moriewna zresztą świetnie to rozgrywa, wrzucając nas w sytuację zupełnie codzienną dla swoich bohaterów, miłą i malowniczą, taką w której chce się być, i w której chce się ten świat chłonąć. Podbija jeszcze ten efekt stylizacją, bo całokształt tekstu jest jak wyjęty z którejś z książek typu "Podania i legendy polskie" (affectionate). A ponieważ jestem, myślę że jesteśmy wszyscy, wręcz uwarunkowani na chłonięcie takich opowieści, ten zabieg wzmacnia jeszcze zaangażowanie. Bardzo mi się też podoba, że mimo że Dziwaczny Antoni Modrzew ma konstrukcję szkatułkową - bohater opowiada towarzyszom przy ognisku legendę o rozbójniku - stylizowany jest całokształt, nie tylko sama legenda. Połączenie bardzo swojskiego, staroświeckiego wręcz języka z ciekawym swiatotworzeniem, sprawia że jedno i drugie błyszczy i, jak mówiłam, wciąga.

Losy autystycznego rozbójnika śledziłam więc z dużym przejęciem, jakbym przy tym ognisku była, oburzała się na ludzi, którzy wyganiali go z wioski i cieszyła kiedy ostatecznie los się do niego uśmiechał; pomaga też że Antoni jest po prostu niezaprzeczalnie cool, otaczają go bardzo cool ludzie (chociaż zarysowani tylko kilkoma zdaniami!) w super ciekawym świecie, który do tego wjeżdża prosto w moje ulubione tropy i estetyki (jestem prostą dziewczyną, dostaję nomadów to ćpię dożylnie).

Byłoby to opowiadanie w moim odbiorze perfekcyjne gdyby nie kulminacyjny dialog - który działa na poziomie didaskaliów, zrobił mi rzeczy i wzruszył relacją Antoniego ze szwagrem, ale na poziomie samych słów wypowiadanych przez bohaterów był jednak trochę zanadto, jak na mój gust, wykładający kawę na ławę. Z drugiej strony, to zabieg który jest w bajce zupełnie na miejscu, musi być morał i musi być jasny.

Ogólnie jednak jest to strasznie fajny tekst w świecie o którym koniecznie chcę wiedzieć więcej, bo nie mam wątpliwości że autorka ma tam wymyślone bardzo fajne rzeczy (namiary na inne opowiadania Marii dziejące się w tym samym świecie chętnie przyjmę).

Powiedziałabym że póki co czarny koń antologii, ale po pierwsze uważam że takie patrzenie na antologie jest bez sensu, po drugie wracam myślami do pozostałych tekstów i wcale nie jestem taka pewna.

Antologię, w której wszystkie konie są czarne, znajdziecie tu.

#alpaka #cały człowiek #maria moriewna #o opowiadaniach