#nikogo

Cały człowiek: A. Szydlik, Burza

Burza zostawiła mnie zagubioną, ale zaintrygowaną.

Ewidentnie jest to kawałek większej opowieści. A. Szydlik bardzo pewnie porusza się po świecie w ktorym dzieje się "Burza", zna go na wylot, nic nie tlumaczy, bo i po co. Lubię takie podejście do prezentowania settignu o wiele bardziej niż długie ekspozycje, więc jestem zaintrygowana. Wampiry, odmieńcy, Twardowski, magiczna biblioteka, joannici, rycerz brytyjskiego (irlandzkiego?) pochodzenia, którego trzeba ratować, Warszawa, magiczna burza, podział świata na strony lustra, okoliczności w których Helena widzi, w których nie widzi, co widzi - no to wszystko jest ciekawe, widać że dobrze i ze szczegółami wymyślone pod spodem.

Trudno jest wypchnąć bibliotekarkę - a glowna bohaterka Burzy jest bibliotekarką - na przygodę, jednak opowiadanie robi to w bardzo naturalny sposób. Sama bibliotekarka, Helena, jest też, jak się orientujemy, osobą która jest zwyczajnie w intrygującej sytuacji, o której aż chce się wiedzieć więcej.

Gubiłam się momentami w tym świecie, nie ze względu na zawiłości settingu - który jest zawiły, ale białe plamy na nim były w sumie ekscytujące - ale przez poczucie, że za kulisami historii dzieją się duże rzeczy o których nie mam pojęcia, a które mocno wpływają na działania bohaterów tekstu. Trudno mi też było poczuć to, co przydarzyło się Helenie na poziomie personalnym, wagę decyzji którą podjęła na końcu opowiadania. Czuję, że to coś dużego i ważnego, ale decyzja jest bardzo mocno zanurzona w niuansach społeczno-politycznych settingu, a nie znam ich, i na przestrzeni opowiadania trudno byłoby je lepiej przedstawić; to takie kawałki historii, które jednak najlepiej wchodzą przez osmozę dużej ilości tekstu. Ponieważ nie ma dużych ilości tekstu, cała ta społeczno-polityczna warstwa to dla mnie raczej bardzo intrygujące cienie kaszalotów przesuwających się pod łódką którą jest fabuła tego opowiadania.

Burza to ostatni tekst w Całym Człowieku i kolejny po którym mam poczucie, że chciałabym poznać świat lepiej i bliżej, bo czuję że autorka ma z nim bliską relację, że tam jest dużo wymyślone i że to jest ciekawe. Strasznie mnie to cieszy, bo daje mi tropy do kolejnych lektur, sprawia że na coś czekam albo czegoś szukam.

To jest strasznie ekscytujące; przeczytałam dopiero dwie antologie polskiej niezależnej fantastyki i czuję się, chociaż przecież nie jest to świat mi obcy, siedzę w nim nie po uszy może, ale po pas na pewno, jak eksploratorka jakiegoś nieznanego archipelagu, przed którą, mimo braku map, mimo że sama je sobie szkicuję na szybko na podstawie tego co widzę w danym momencie, otwierają się coraz to nowe szlaki do coraz nowszych lądów.

Nie wiem jeszcze gdzie i kiedy popłynę teraz, jak skończyłam czytać Całego Człowieka (to znaczy, na pewno pójdzie jeszcze notka o ilustracjach), ale gdzieś popłynę na pewno.

Jeśli takie żeglowanie wam też wydaje się być ekstremalnie cool, pamiętajcie że możecie je rozpocząć w każdym momencie, doslownie za zero złotych, na przykład pobierając Całego Człowieka ze strony alpaki.

#a.szydlik #alpaka #cały człowiek #o opowiadaniach